Jestem żoną jednego pana mamą dwóch synów i fanką BnO i czasami panią od HR-ów.

Chociaż może trochę w innej kolejności lubię BnO i lubie słuchać moich dzieci a mąż też jest fajny, czasami. No i oczywiście w tak zwanym między czasie jest HR Biznes Partnerem.Mąż dzieci praca to zapewne każdy wie co znaczą te słowa.

Ale co to jest BnO?

BnO to inaczej biegi na orientację jest to taki niszowy sport bardzo popularny w Skandynawii polegający na tym że uczestników zawodów dostaje mapę na której ma zaznaczone kilka punktów i musi je znaleść w terenie. Czasami jest to las czasami miasto. Czasami tych punktów jest więcej czasami mniej.

Za co lubię BnO?

Z oczywistych względów mój mąż jest silniejszy szybszy i chyba bardziej wytrzymalszy. Chociaż niekoniecznie wtedy gdy ma gorączkę 37,8 stopnia. A dzięki temu że BnO wymaganie tylko siły szybkości ale również głowy czyli zmysłu obserwacji otoczenia i porównywania tego z mapą i dzieleni uwagi na te dwie rzeczy. I nie chwaląc się radzę sobie wyraźnie lepiej niż mój małżonek. Ale powiedzmy sobie szczerze czy nie właśnie tym zajmuje się HR biznes partner? Obserwowaniem otoczenia a w razie gdy zachodzi taka potrzeba zamachania ręką i zwrócenia uwagi biznesowi że :

„O! tutaj może być problem i warto chwile się na tym pochylić.”

Co mi daje BnO?

Poza kontaktem z naturą który mnie odpręża, umiejętnością czytania mapy która pozwala mi widzieć rzeczy których wcześniej nie zauważałam: granice kultur, niewielkie wzniesienia, ścieżki w lesie których kiedyś bym nie zauważyła to ten sport uczy mnie zaufania do moich dzieci Kiedyś usłyszałam w rozmowie z pewną córką. Że inni rodzice swoim córkom każą o 21 być w domu, moja mama o 21 daje mi lampę i mówi: idź szukaj punktów w lesie. BnO to jest takie fajne coś co buduje we mnie wiarę że dwójka moich synów wychodząc do „ciemnego lasu” wróci do do domu cało i zdrowo. I oczywiście to nie dzieje się od razu. Najpierw idzie się z dzieckiem w trasę potem maluch sam rusza po trasie wyznaczonej wstążkami by w końcu wyruszyć w samodzielną trasę. I dzięki temu że dzieje się to tak stopniowo ja sama oswajam się z myślą że moje dzieci stają się coraz bardziej samodzielne i niezależne. A najfajniejsze w tym wszystkim jest to że na zwodach w lesie spotykam swojego męża i synów. Każdy z nich ma do pokonania swoją trasę czasami się zdarza że mam jakiś wspólny punkt. Ale jednego jestem pewna że zawsze gdzieś na mecie się spotkamy.

Co daje moim synom BnO ?

BnO to jest mapa a której masz zaznaczone kilka/kilkanaście które z reguły trzeba w zadanej kolejności znaleźć. Natomiast w jaki sposób będziemy się poruszać pomiędzy tymi punktami jaka drogę wybierzemy. Czy po wydeptanej ścieżce na około która ma dwa kilometry czy na skróty przez gesty las, błota i strome skarpy decyzja należy do nas. Ale to również my sami musimy się zmierzyć z konsekwencjami naszych decyzji. Czy złapiemy zadyszki nadrabiając kilometry czy wpadniemy w bagno po pas lub pot będzie zalewał na oczy gdy będziemy się wspinać pod górę a może sie zdarzyć tak że stracimy orientacje w terenie i się zgubimy. Co wtedy trzeba zrobić? Wrócić do punktu gdzie wiedzieliśmy gdzie byliśmy.

Czy trzeba lepszej metafory?